A little drop of poison

23-04 - 18-06-2022

Martyna Borowiecka
Kuratorka: Agnieszka Gołębiewska

Pozornie wszystko wygląda doskonale.
Jednak czas dojrzewa, a chwile nasączają się, niczym kostka cukru maczana w truciźnie.
Czerwone łuny na niebie złowieszczo zapowiadają przesilenie.
Wszystko podkręcone jest do granic. Estetyczne i chorobliwie piękne.
Maria Antonina biega ciągle po Petit Trianon na chwilę przed rewolucją.

Pigułki na sen, pigułki na życie.
Zielona wróżka absyntu podkręca taniec naszego umysłu.
Podkręcane są też emocje, bo ciągle wszystkiego nam za mało i nie dość mocno. Lub odwrotnie: emocje tłumione są tabletkami, aby uciszyć obrazy i myśli.
Tabletka szczęścia, czy też kropla trucizny na brzegu uśmiechniętych spazmatycznie ust, na tle czerwonego nieba smakuje goryczą.

Esencje i trucizny. Rytuały i magiczne zaklęcia.
Chorobliwe zielenie, ogniste dekadenckie czerwienie.
Tajemnicze flakony i magiczne mikstury.
Kobiece bohaterki mieszają w kotle tej wiedźmiej kuchni.
Czy zdołamy to jeszcze odczynić?

Pokaż więcej

Sączone w nasze głowy jadowite myśli. Trujące słowa wychodzące z naszych ust, niczym piękne sromotniki.
Zło, spokojne i nas obserwujące, zło stojące murem, pilnujące kłamstw i konszachtów, niczym bastion.
Zagrożenie, poczucie osaczenia i lęki.
Dłonie dające, zabierające, zawłaszczające.
Tyle nazbieraliśmy, tyle potrzebujemy, nadal nie potrafimy się opamiętać, choć wiemy, że ze zbombardowanego domu
nie zdołamy uciec nawet z reklamówką w ręce.

Flashbacki jak z Vertigo Hitchcocka.
Czy te historie nie były już czasami opowiadane?
Poczucie końca, ale jeszcze jedna stories na insta, jeszcze jeden rzut oka na fejsa, jeszcze kolejne zakupy online z dostawą pod drzwi, których już niemal nikomu nie otwieramy.

Martyna Borowiecka notuje stan najwyższej gotowości. Neurotyczne pobudzenie, spazmatyczne śmiechy, lęki i wielowymiarowe przesilenie. Na jej obrazach jesteśmy rozczłonkowani i samotni. Kompulsywni i chcący wszystkiego.
Wszystko spowija tajemnica. Podglądamy i obserwujemy się nawzajem.
Szukamy swoich granic, żyjemy w złudnym wyobrażeniu, że to wszystko się jednak nie rozpadnie.
A miał być tylko koniec historii jako ułuda życia w optimum naszych osiągnięć.

Jaki piękny koniec świata.

Melancholia rytuałów bez zapowiedzi kolejnego poranka.

(Agnieszka Gołębiewska)

„A little drop of poison” mówi o momencie przesycenia, osiągnięcia niewątpliwie kryzysowego dopełnienia się formuły, w jakiej żyłyśmy i żyliśmy w świecie chorobliwego celebrowania konsumpcyjnych rozkoszy.

To jak ekstatyczna zabawa na Tytanicu mimo poczucia nadchodzącego kresu.

Artystka pokazuje kobiece bohaterki, a raczej ich rozczłonkowane przez kulturę wizerunki, estetyzowane i cały czas poddawane korektom piękna.

Z drugiej strony tytułowa kropelka trucizny nasącza wszystko a one niczym alchemiczki mieszają w swoich wiedźmich kuchniach. (AG)

Zobacz artystkę >>

Pokaż mniej

previous arrow
next arrow
Full screenExit full screen
previous arrownext arrow
Slider